KONIEC FRAGMENTU PIĘKNEJ HISTORII CZYLI SŁÓW KILKA O PRZEMIJANIU SOSNY TABORSKIEJ

    1. Tabórz – malownicza wieś położona pomiędzy Ostródą a Łuktą przy szlaku łączącym te miejscowości. Sosna taborska – ceniony w Polsce i znany w Europie ekotyp (forma) sosny zwyczajnej. Tabórz i sosnę od setek lat łączy nierozerwalna więź.

To od nazwy miejscowości wywodzi się powszechnie uznawane i stosowane określenie dla sosen pochodzących z jej okolic, a sama miejscowość zyskała rozpoznawalność na Warmii i Mazurach dzięki istnieniu między innymi rezerwatu ,,Sosny Taborskie’’.

Rezerwat powołano w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku dla ochrony majestatycznych już wtedy okazów sosen, słynących także z tego, iż przez stulecia były  wykorzystywane do budowy masztów żaglowców ówczesnych morskich potęg europejskich. Kto posiadał maszty do budowy okrętów ten panował na morzach i oceanach. Udokumentowane wzmianki o handlu ,,sosnami masztowymi’’ z okolic Taborza pochodzą już z XVI wieku. Handel drewnem, z którego je wyrabiano, był wówczas intratnym przedsięwzięciem. Byłby jednak niemożliwy gdyby sosny nie spełniały ostrych kryteriów selekcji jakim podlegały drzewa – kandydaci na maszty. Musiały być bardzo wysokie, odpowiedniej grubości, drobnosłoiste, bezsęczne, bardzo proste i mało zbieżyste (walcowate). Takie warunki spełniały sosny z Taborza.

Jak ważnym surowcem w epoce panowania żaglowców było drewno do budowy masztów niech świadczy fakt, iż Napoleon Bonaparte, przebywający na zamku w Ostródzie, rozkazał zebrać nasiona z taborskich sosen i wysiać je we Francji, z nadzieją wyhodowania takich samych okazów drzew. Wynik tej decyzji nie jest bliżej znany. Docenieniem walorów taborskich sosen była prezentacja przekrojów ich drewna, na  Światowej Wystawie w 1900r. w Paryżu, promując tym samym drewno jako surowiec budowlany. Dla przypomnienia, specjalnie na tę wystawę zbudowano wieżę Eiffla – całą ze stali.

Przechodząc do współczesności należy zauważyć, iż większość adeptów leśnictwa musiała się zetknąć z sosną taborską zgłębiając wiedzę z zakresu leśnictwa. O sośnie z Taborza można było usłyszeć na lekcjach w różnego rodzaju szkołach kształcących leśników jak i na wykładach w uczelniach wyższych o profilu leśnym. Była i jest tematem licznych publikacji oraz przedmiotem różnego rodzaju badań naukowych. Wreszcie sosna taborska jest obiektem zainteresowania turystów, lokalnych społeczności oraz dzieci i młodzieży z okolicznych szkół, co znajduje odzwierciedlenie w setkach osób odwiedzających corocznie rezerwat. Rezerwat jest także ważnym elementem promocji regionu Ziemi Ostródzkiej. Dla miłomłyńskich, ale i szerzej olsztyńskich leśników to wyróżnienie, że wciąż mogą prezentować i opowiadać o sosnach z Taborza.

Niestety, upływ czasu i naturalne przemijanie coraz bardziej jest widoczne w rezerwacie. Prawie trzystuletnie sosny dożyły kresu swojego biologicznego życia. Od kilkunastu lat obserwowane jest naturalne zamieranie pojedynczych okazów tych majestatycznych drzew. Jedne usychają inne smagane wiatrem po prostu się wywracają.

Taki los spotkał w lipcu tego roku bodaj najbardziej znaną sosnę rezerwatu. Po długich latach życia jej korzenie nie oparły się niszczącej sile wiatru. W efekcie sosna mocno się wychyliła, a przed całkowitym upadkiem uchroniło ją sąsiednie drzewo. Tym samym jej istnienie dobiega końca. Mowa o drzewie matecznym o numerze 351. Kto był w rezerwacie z pewnością do niego podchodził i je podziwiał. To był obowiązkowy punkt każdego spaceru po rezerwacie. Większość istniejących fotografii z rezerwatu upamiętniało tę sosnę.

W tym miejscu należy się krótkie wyjaśnienie. Drzewo mateczne to w nomenklaturze leśnej drzewo wybrane spośród innych ze względu na swoje ponadprzeciętne cechy takie jak: wysokość, grubość, prostość, budowa korony i jeszcze kilka innych, czyli drzewo wyróżniające się na tle pozostałych w drzewostanie. Potomstwo takiego drzewa jest wykorzystywane do zakładania plantacji nasiennych, które z kolei służą do produkcji nasion używanych do odnowienia lasu. Rola drzew matecznych jest więc znacząca. Taką rolę spełniło również drzewo mateczne o numerze 351. Jego potomstwo znajduje się zarówno na plantacji nasiennej jak i na licznych powierzchniach doświadczalnych drzew leśnych w całej Polsce a także na świecie. Genotyp tego drzewa jest więc zachowany, nie zginął bezpowrotnie. Szkoda tylko, że tej okazałej sosny nie będzie można już podziwiać,  jak szumi nad taborskimi lasami.

Miłomłyńscy leśnicy, obserwując coraz szybsze zamieranie drzew w rezerwacie poczynili starania,
aby pozyskać jak najwięcej nasion ze starych sosen w nim rosnących. Od kilku lat prowadzono zbiór szyszek, w których zawarte są nasiona potrzebne do wyhodowania młodych sadzonek. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ kilkusetletnie drzewa obradzają bardzo słabo, a ich szyszki zawierają małą ilość nasion. Niemniej jednak, udało się dokonać ich zbioru z kilkudziesięciu drzew, w ilości potrzebnej do wyhodowania kolejnego pokolenia sosny taborskiej.

Lipcowe wiatry, które zakończyły żywot sosny matecznej o numerze 351 uświadomiły, jak cenną była inicjatywa zbioru szyszek. Wyłuszczone z nich nasiona, zabezpieczone czekają na moment wysiewu w szkółce leśnej. Ponieważ nie są to ,,zwykłe’’ nasiona, ale nasiona z rezerwatu ,,Sosny Taborskie’’, to wyhodowanym z nich przyszłym drzewom należało się będzie starannie dobrane miejsce posadzenia. Tym miejscem powinien być rezerwat.

Od pewnego czasu próbujemy zaszczepić, wśród różnego rodzaju gremiów, ideę założenia w rezerwacie małej uprawy leśnej, złożonej z potomstwa rosnących w nim drzew. Nie zapominamy o tym, że wszelkie działania w tym zakresie muszą być zgodne z obowiązującym  prawem. Uważamy jednak, że warto podjąć wysiłek organizacyjny i decyzyjny, aby właśnie w rezerwacie znalazło się miejsce dla młodego pokolenia sosny taborskiej na kolejne trzysta lat.

Z końcem istnienia sosny matecznej o numerze 351 z pewnością zakończył się dla miłomłyńskich,
a także i olsztyńskich leśników pewien okres w historii rezerwatu ,,Sosny Taborskie’’. Bez tej sosny spacer po rezerwacie będzie już inny niż do tej pory.

Była to jednak niezwyczajna sosna.

Paweł Błaszczak, Nadleśnictwo Miłomłyn fot: Rafał Ptaszkiewicz

Post Author: redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *