W OSTRÓDZIE PO AWANSIE CZUŁEM SIĘ JAK NA STYPIE – TRENER KOTAS O PRZYKRYM KOŃCU SOKOŁA W II LIDZE

Jarosław Kotas od 4 lat jest w Ostródzie. W tym czasie na przemian był trenerem oraz dyrektorem sportowym Sokoła. O ciężkiej sytuacji klubu przed obecnym sezonem było słychać od dłuższego czasu.  Jak na razie w dorobku ostródzian jest zero punktów i dwadzieścia dwie stracone bramki po dziewięciu meczach. W wywiadzie dla TVP Sport trener nie ukrywa, że to najprawdopodobniej koniec przygody Sokoła w II lidze oraz ostatni sezon na ławce trenerskiej Kotasa w Ostródzie. Sam tytuł artykułu mówi wiele: „Smutny koniec 2. ligi w Ostródzie. „Płacimy piłkarzom tysiąc złotych.””

Zanim doszliśmy do obecnej sytuacji, mieliśmy sensacyjny awans na wyższy poziom rozgrywek:

– Skoro była szansa, czymś nienormalnym byłoby z niej nie skorzystać. Wiadomo, przez przerwanie rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa pojawiły się te przepychanki z Legią II. -mówi dla TVP Sport trener Kotas

Jednak m.in. ta sama pandemia sprawiła obecne kłopoty w klubie. Mogło dojść nawet do tego, że Sokół mógł nie przystąpić do obecnych rozgrywek.

– Można było domyślić się, że sytuacja naszego głównego sponsora zaczęła się komplikować. Wpływ miała na to oczywiście pandemia koronawirusa. Ucierpiały też inne firmy, które nas wspierają. Latem okazało się, że klub może nawet nie przystąpić do rozgrywek drugiej ligi.

Tak o początku sezonu mówi w wywiadzie obecny trener:

– Zaczynałem z pięcioma juniorami i mówiłem, że to „drużyna na telefon”. Dość powiedzieć, że bramkarz, który zagrał w pierwszym spotkaniu, dołączył do nas w piątek, a w sobotę wyszedł już na boisko.

W rozmowie z TVP Sport dostało się także Miastu Ostróda, które według trenera nie pomaga klubowi, który reprezentuje nas w poważnych rozgrywkach na szczeblu centralnym:

– Nie dostajemy żadnych pieniędzy. Czarę goryczy u członków zarządu przelało to, że dostaliśmy rachunek za użytkowanie obiektu w wysokości 100 tysięcy złotych. Parę razy w życiu udało mi się awansować, ale jedynie w Ostródzie po awansie czułem się jak na stypie.

Problemem, który wpływa także na dochody klubu jest stan stadionu i możliwość rozgrywania na nim meczów:

– Stadion jest już stary, ze względów bezpieczeństwa na mecze może wejść tylko 999 kibiców. Jedna trybuna została wykluczona z użytkowania, nie możemy nawet grać wieczorem, przy światłach, bo również one wymagają naprawy. – mówi Jarosław Kotas

Mimo tego, jak to wszystko wygląda, prawdziwi kibice nadal stoją za drużyną:

– Niedawno pojawiły się jakieś krzyki, że chłopaki nie mają ambicji, nie walczą. Zareagowałem i porozmawiałem z kibicami. Powiedzieliśmy im, jak wygląda sytuacja i że nikt nie jest tutaj ze względu na finanse. Ludzie dookoła klubu są jednak mądrzy, widzą jak to wygląda.

– Dopóki mamy na koszulkach nadruki „Ostróda Yacht” i „Nawi Kable”, sezon dogramy spokojnie. Gdyby widniał na nich napis „Miasto Ostróda”, nie byłoby nawet szans wystartowania w drugiej lidze. – podsumował całą rozmowę Jarosław Kotas

W ten weekend czeka nas wielki mecz z Ruchem Chorzów, w tych okolicznościach trzeba się cieszyć z każdego takiego meczu i traktować je jako święto. Chcielibyśmy wierzyć w cud, jednak podstaw do tego nie ma na chwilę obecną żadnych. Start meczu sobota, godz. 16:00. Zapowiedź możcie przeczytać tutaj: LEGENDARNY POLSKI KLUB W OSTRÓDZIE! SOKÓŁ PODEJMIE RUCH CHORZÓW!

Cały wywiad Macieja Rafalskiego z Jarosławem Kotasem na sportowych stronach TVP pod poniższym linkiem:

Smutny koniec 2. ligi w Ostródzie. „Płacimy piłkarzom tysiąc złotych”

Krzysztof Ciesielczyk, fot: TVP/400mm.pl/facebook/wikipedia

Post Author: redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *