URSUS ZA SILNY DLA SOKOŁA

W meczu 24 kolejki rozgrywek III ligi sezonu 2018/19 Sokół w Warszawie uległ miejscowemu Ursusowi 0:1.

Po zwycięskim meczu poprzedniej kolejki trener Sokoła w sobotnim spotkaniu nie dokonał żadnej zmiany w podstawowym składzie.

Pierwsze 25 minut zwiastowało powtórkę meczu pomiędzy obiema drużynami z zeszłego sezonu, kiedy po bardzo słabym meczu padł bezbramkowy remis. W 23 minucie trener Sokoła zmuszony był dokonać pierwszej zmiany. Robert Hirsz zasygnalizował uraz mięśnia dwugłowego uda, a w jego miejsce wszedł Łukasz Siedlik.

Dopiero w 27 minucie mieliśmy pierwszy groźny strzał na bramkę gospodarzy, ale uderzenie z 22 metrów Rafała Lisieckiego minęło spojenie słupka z poprzeczką. Ostatnie 5 minut dostarczyło nielicznie zebranym kibicom niespodziewanych emocji. Jako pierwsi zaatakowali zawodnicy Ursusa, gdy po kontrze Arkadiusz Ciach strzelał z 16 metrów, ale świetnie interweniował Maciej Bąbel. W kolejnej akcji po dośrodkowaniu Rafała Lisieckiego Andrzej Łyszyk znalazł się niepilnowany na 12 metrze. Jego strzał w efektowny sposób obronił Michał Olczak, a dobitka Michała Danilczyka spoza pola karnego poszybowała nad poprzeczką.

Sokół w dalszym ciągu naciskał i 60 sekund Wojciech Wenglorz w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzela w słupek, a po centrze Marcina Kajcy Łukasz Siedlik minimalnie spudłował. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry Andrzej Łyszyk podał do Łukasza Siedlika, który strzelił na bramkę. Piłkę do siatki skierował Paweł Tomkiewicz, jednak zdaniem asystenta arbitra był na pozycji spalonej. Powtórki z ustawionych na wysokości środka boiska nie wyjaśniają wątpliwości, czy decyzja arbitra była słuszna.

W odpowiedzi akcja Ursusa, dośrodkowanie Arkadiusza Ciacha do Patryka Kamińskiego, który strzela nieczysto, jednak piłka trafia do Macieja Prusinowskiego, a ten trafia do siatki. Asystent sędziego najpierw sygnalizuje pozycje spaloną, jednak po protestach graczy Ursusa sędzia główny uznaje bramkę.

Druga połowa rozpoczęła się od składnej akcji Ursusa, po której oko w oko z Maciejem Bąblem stanął Paweł Wolski, jednak górą z tego pojedynku wyszedł nasz bramkarz. Sokół w drugiej połowie nie mógł znaleźć recepty na szczelną defensywę gospodarzy. Zadanie wydawało się być bardziej uproszczone od 70 minuty, kiedy za drugą żółtą kartkę plac gry opuścił Robert Słomka.

W 74 minucie Michał Danilczyk zdecydował się na strzał z 25 metrów, ale na posterunku był bramkarza Ursusa. Chwilę później mieliśmy kontrowersyjną sytuację w polu karnym Ursusa. Dośrodkowanie Michała Danilczyka do Andrzeja Łyszyka, który zgrywa do będącego w linii obrońcą Marcina Kajcy, który jest faulowany w polu karnym, jednak arbiter odgwizdał spalonego. Na 10 minut przed końcem Ursus mógł w zasadzie zamknąć spotkanie, ale w sytuacji sam na sam naszym bramkarzem w słupek strzelił Jakub Świeciński.

W 86 minucie Sokół mógł doprowadzić do wyrównania, kiedy Kamil Maternik wyłożył piłkę na 16 metr do niepilnowanego Huberta Otręby. Ten jednak strzelił w sam środek bramki. Minutę później po rzucie rożnym strzelał … bramkarz Sokoł aMaciej Bąbel, ale piłka minęła słupek. Tuz przed końcem meczu mieliśmy kolejna kontrowersyjną sytuacje w polu karnym Ursusa. Dośrodkowanie z lewej strony Huberta Otręby, kiks Antoniego Góreckiego, po który piłka trafia go w rękę, jednak gwizdek sędziego milczał.

Po słabym w naszym wykonaniu meczu przegrywamy z Ursusem 0:1. Niestety jest to już druga z rzędu wyjazdowa porażka, a w 3 ostatnich meczach w delegacji zdobywamy tylko 1 punkt. W sobotę drużyna Sokoła nie przypominała tej znanej z gry na własnym boisku. Zawiódł przede wszystkim środek pola i brak kreatywności w poczynaniach ofensywnych. Widać było, ile znaczy brak z przodu Roberta Hirsza.

Przed Sokołemmecze ze ścisłą czołówką ligi, a występ w tych spotkaniach popularnego „Hira” stanął pod wielkim znakiem zapytania.

Ursus Warszawa – Sokół Ostróda 1:0 (1:0)

Prusinowski 45’

Ursus: Olczak – Świeciński, Skowroński, Wojcinowicz, Górecki – Prusinowski, Słomka, Zych (90’ Bawolik), Kamiński – Wolski (88’ Baranowski), Ciach.

Sokół: Bąbel – Maternik, Otręba, Wenglorz, Tomkiewicz – Paczkowski, Danilczyk (80’ Wasiak), Łyszyk, Lisiecki- Kajca, Hirsz(23’ Siedlik)

żółte kartki: Górecki, Słomka, Wolski, Kamiński (Ursus) – Tomkiewicz, Otręba (Sokół)

czerwona kartka: Słomka (za 2 żółte).

Kolejne spotkanie Sokół zagra już w najbliższą sobotę 4 maja. Na własnym boisku podejmować będzie zajmującą trzecie miejsce Unię Skierniewice. Już teraz zapraszamy kibiców na to spotkanie.

Foto: archiwum, Źródło: Sokół Ostróda

Post Author: Łukasz Matuszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *